środa, 6 lutego 2013

Chruściki

środa, 6 lutego 2013

Tłusty czwartek - chruściki update!


Chruściki pojawiły się już na blogu, ale nie miały dużych bąbelków i były jak na pierwszy raz trochę przymurzynione. A ja chciałam mieć bąble w chrustach ;( Nie wyobrażacie sobie mojej minki jak w weekend odwiedziłam babcię, a ona przedstawiła mi chruściki ze swojego nowego przepisu z kartki kalendarza, który dodatkowo zmodyfikowała. Tak, ona jeszcze kartki z kalendarza wydziera, a ja mam kalendarz w komórce, komputerze i na iPadzie i kartek nie wydzieram i przepisów nie mam, proste. Ja też chcę zrobić takie chrusty, i takie dziury też chcę! Zrobiłam słodką minkę:




...i przepis dostałam. Mam dar do tych minek, mam podobno ładne oczy ;) Nie wyobrażacie sobie jak nie mogłam się doczekać wolniejszej chwili, by je zrobić i przedstawić na blogu jako chrusty z dużymi bąblami! O tak! Wyszły! Tym razem perfekcyjne, o złocistym kolorze. Już nie musiałam przysłaniać je nadmierną ilością cukru pudru. Cierpliwość popłaca. Miałam czekać do jutra z upublicznieniem mojego osiągnięcia, ale może ktoś nie ma jeszcze sprawdzonego w 100% przepisu na chruściki i udokumentowanego zdjęciami. Jest jeszcze czas, można przyszpanować przed rodziną i znajomymi. Mój mąż z pracy już pędzi, bo dostał info, że chrusty gotowe! A ja muszę takiego pastucha pod prądem postawić, by coś z tych smakołyków pozostało do jutra. Więc się z Wami dziś podzielę moim przepisem. Jestem gotowa na tłusty czwartek jak nigdy ;) Po raz pierwszy nie będę kupowała słodkości w piekarni, bo wszystko mam gotowe. Podsumujmy. Upichciliśmy do tej pory: 







oraz oczywiście towarzystwo z tego wpisu, czyli Chrusty z bąbelkami:

Tłusty czwartek oficjalnie uważam za otwarty!
A ja rozpieszczam Was drugim wpisem dziś:

Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • 4 żółtka
  • łyżka octu
  • na czubeczku łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki cukru wanilinowego
  • łyżeczka masła
  • śmietana gęsta (cały taki kubek mały zużyłam)
  • cukier puder do posypania
  • 3 kostki smalcu do smażenia


Wykonanie:

1. Mąkę wysypujemy na blat i robimy znany już nam wulkanik.


2. Do środka wbijamy 4 żółtka.


3. Dodajemy proszek do pieczenia, cukier wanilinowy i łyżkę octu. Zobaczycie jak się ocet fajnie pieni po dodaniu ;p


4. Całość zagniatamy. 


5. Dodajemy śmietanę i formujemy kulkę ciastową.


6. Teraz część najtrudniejsza a zarazem świetny trening na nasze ,,firanki". Napierdzielamy w ciasto wałkiem, a jak się rozpłaszczy to składamy na pół i dalej walimy. Przy tym waleniu mamy świadomość, że im więcej mu wpierniczymy tym większe bąble będą nie?


Nasza stała fanka też uderza:


7. Ciasto dzielimy na pół.


8. Każdą połówkę należy rozwałkować jak najcieniej. Następnie kroimy na długie pasy, pasy na paski, a w paskach robimy dziurkę. Ale Wy to już przecież wiecie!




9. Origami z dzieciństwa każdy zna. Jeden koniec w dziurkę i przewlekamy.






10. Na rozgrzany smalec wrzucamy chrusty. Należy smażyć z dwóch stron. Wyjąć jak tylko się zarumienią na ręcznik papierowy, by odsączyć nadmiar tłuszczu. To się dzieje szybko, więc stoimy nad tym!




11. Gotowe chrusty warstwowo rozkładamy na talerzu, posypując każdą warstwę cukrem pudrem.






SMACZNEGO!!!



A tak będziemy leżeć jutro po zjedzeniu tego wszystkiego, brzuchem do góry:



Bo nasze nogi nie będą nas już dźwigać...






 P.S. Rano na basenie można mnie spotkać...







Zupa pomidorowa


Kości zostały rzucone - czyli Pomidorówka dla mało wtajemniczonych


Z rosołu można zrobić każdą zupę, 
a pomidorowa jest tylko jedna!


Zupa numer trzy ugotowana w moim życiu to pomidorówka. Dziś mój kolejny debiut zupny. To jest przepis dla laików, następnym razem ugotuję Wam pomidorową dla troszkę bardziej wtajemniczonych, czyli pomidorową po żydowsku. Taką najlepszą na świecie z zasmażaną cebulką. Na pierwszy raz postanowiłam postawić na podstawę. Uczymy się wszystkiego po kolei.
  
Stresu miałam co nie miara, zwłaszcza podczas poszukiwania mięcha do tej zupy ;) Długo się do tego psychicznie przygotowywałam. W końcu ten magiczny dzień nastał. Najpierw musiałam się pogodzić z myślą, że pomidorowa to Rosół, ale z innego mięsa i do tego może się bulgotać. Czyli generalnie rosół musisz zaczarować w coś innego, to jak o tej bajce, co człowieka w żabę. Nie? No dobra nie ważne. Potem wyprawa do sklepu po mięso, a raczej... kości? Przygoda na własnym osiedlu w 13 punktach, no tak jeszcze 13 punktów wyszło... Makabra...
  1. Mama przez telefon: ,,Kup kości wieprzowe z karkówki albo od schabu" 
  2. Mama mówi: ,,Tylko nie kup tych kości pół reklamówki, na zupę mało potrzeba". 
  3. Nie zapisałam tych informacji
  4. Zestresowana idę do pierwszego mięsnego na osiedlu. Do marketu nie pójdę, bo a nuż samoobsługa i kości sama nie znajdę? 
  5. Wchodzę do pierwszego sklepu i pytam: ,,Są kości", odpowiedź: ,,Nie ma". 
  6. Wychodzę ze sklepu
  7. Dzwonię do mamy: ,,Nie ma kości, jakie to miały być?"
  8. Zanotowałam
  9. Drugi osiedlowy mięsny: ,,Poproszę kości wieprzowe z karkówki lub schabu"
  10. Są dostałam!!!!
  11. Ekspedientka wysuwa pytanie: ,,Jak dużo tych kości"
  12. Oszalałam, odpowiadam: ,,No tak, na zupę pomidorową, by starczyło''
  13. 2,20 zł zapłaciłam
W szoku wyszłam ze sklepu, zupa za 2,20 zł? Do tego woda z kranu, 3 zł włoszczyzna, 3 zł śmietana, trochę przypraw, koło dwójki koncentrat. No mega obiad, mega tani... A i makaron jeszcze, da się przeżyć, zupy na dwa, trzy dni z tego wyszło. Studenckie jedzenie, dlaczego ja tego na studiach nie gotowałam? Przez te stresujące kości? Możliwe... Z tym mięsem na zupę zawsze mam problemy. Tak przez przypadek kości stały się bohaterem dzisiejszego wpisu. I tak przedstawiam Wam dziś podstawowy przepis na zupę pomidorową, zupę którą lubią chyba wszyscy, kolejny smak z dzieciństwa, tym razem chyba każdego... Jeszcze wcześnie, lećcie po te kości do sklepu i obiad za 2 godziny gotowy!


Składniki:
  • duży gar wody
  • przysłowiowe kości wieprzowe z karkówki lub schabu
  • dwie marchewki
  • mała pietruszka
  • ćwiartkę selera
  • por
  • połowa cebuli
  • śmietana 18% do zup
  • koncentrat pomidorowy (200 ml)
  • maggi 
  • sól, pieprz
  • ziele angielskie
  • makaron świderki

Wykonanie:

1. Upolowane w mięsnym kości wrzucamy do zlewu z wodą, by się wymoczyły.

2. Gar wody wstawiamy na palnik i doprowadzamy do wrzenia.

3. Warzywa obieramy i myjemy.


4. Na wrzątek wrzucamy mięso z kością.


5. Dorzucamy włoszczyznę i 5 ziarenek ziela angielskiego. Przyprawiamy połową łyżeczki soli i pieprzu, 10 kroplami maggi. Całość zakrywamy pokrywką doprowadzamy do wrzenia i na małym ogniu gotujemy ok 45 min.


6. Gotujemy makaron w osolonej wodzie.

7. Po 45 minutach wyjmujemy całą włoszczyznę z wywaru. Marchewki kroimy na słupki i wrzucamy z powrotem do zupy, natomiast z reszty wyciskamy widelcem ,,soki", które wlewamy do zupy, a zmaltretowaną włoszczyznę wyrzucamy do kosza.




8. Jedną łyżkę wazową naszego wywaru wlewamy na talerz i dodajemy koncentrat pomidorowy (3/4 koncentratu 200 ml). Całość mieszamy na talerzu do uzyskania jednolitej konsystencji.



9. Tak przygotowaną krwistą maź dodajemy do zupy, mieszamy i gotujemy dalej.


10. Kolejną łyżkę wazową zupy wlewamy na talerz i czekamy do przestygnięcia. Następnie dodajemy 3 łyżki śmietany 18% do zup i całość energicznie mieszamy, by śmietana się nie zważyła oraz do uzyskania jednolitej konsystencji. Tak otrzymane mazidło dodajemy do zupy i dalej mieszamy. Zupę podgotowujemy. 



11. Na talerz nakładamy makaron i wlewamy zupkę. 



SMACZNEGO!!!












Gotowanie z miłości © 2014