sobota, 16 lutego 2013

Muffinki cytrynowe z malinami

sobota, 16 lutego 2013

Moda na Muffinki, 
Muffinkowe szaleństwo


Witam Was bardzo serdecznie. Dawno nie pisałam, choć gotowałam i na dniach pojawią się potrawy zaległe. Miałam tydzień odpoczynku w moim zabieganym życiu i od komputera też zachowałam wstrzemięźliwość. Od garów kobieta tak łatwo odpoczynku nie ma więc raczej gotowałam. Byłam też 4 dni u mamy, a tam jest mi ugotowane przez mamusię, więc odpoczęłam. Ale już wracam, a na przeprosimy za to, że wiernie zaglądacie, a tu pustki - macie muffinki. Ale to nie była taka prosta sprawa, nie myślcie sobie. Ponieważ jak się okazało, te małe niewiniątka, którymi zachwyca się ostatnio cały świat można na całej linii spierniczyć. Ale po kolei...
Pewnego pięknego poranka poczułam się tak pewnie w kuchni, że zapragnęłam stworzyć w swojej kuchni arcydzieło na miarę tych poniżej.




Albo takie choiny:



A tu wyszła kupa... Zaczęłam dziarsko z rana od muffinek cytrynowych, dziecinnie proste się wydawały. Kupiłam w mojej ukochanej IKEI przyrządy muffinkowe i przystąpiłam do akcji. Mikser nastawiłam, wszystko się pięknie wymieszało, napakowałam ciasto do kupionej blaszki, do piekarnika, wyrosły pięknie. Problemy zaczęły się od razu. Po pierwsze z blachy ich nie mogłam wyciągnąć. Podważałam nożem i ciągnęłam za kaptury. W środku cytrynowego ciasteczka zakalec pierwsza klasa... Aż moje oczęta się łezką zeszkliły taki zawód przeżyłam. Aż mnie serce kuło, że się narobiłam jak dziki bawół, a wszystko wylądowało w koszu. Oczywiście większość blogów kulinarnych nie pomaga laikom w gotowaniu, podaje składniki, opis trzy zdaniowy, a na koniec wkleja piękne muffinki. Tylko dlaczego moje nie wyszły??? Doszukałam się na forach internetowych odpowiedzi na moje nurtujące pytania. Blachę się smaruje masłem i posypuje bułką tartę, albo kupuje się papilotki? Takie wałki??? Nieeeeee, to papierki, które się wkłada w te dziurki w blaszce, a najlepiej sprawić sobie sylikonowe foremki. Do tego wszystkiego muffinek się nie miksuje tylko łyżką łączy się składniki, a grudkami się kompletnie nie należy przejmować. Tylko dlaczego nikt o tym nie pisze? Skąd miałam z góry wiedzieć o tym mikserze? Jak ja zawsze mikser nastawiam i w między czasie robię jeszcze inne rzeczy. 
Dziś rano przystąpiłam do pieczenia po raz drugi nie zakładając porażki. Dodatkowo w Lidlu są do kupienia foremki silikonowe 12 sztuk za 19.90 zł! Nabyłam je przed Walentynkami z myślą o niespodziance dla mojej Miłości, ale moja Miłość postanowiła mnie zaskoczyć i oprócz tego, że zostałam zasypana ogromną ilością różnych prezentów (obdarowałby tym ze trzy kobiety i to tak na bogato), to jeszcze spędziliśmy Walentynki na mieście. Dopiero dziś jeszcze zaczadzona miłością zrobiłam misiowi niespodziankę i pyszny obiadek, o którym już jutro, bo wszyło jak dla wojska. 
Zapraszam na muffiny, udane tym razem.


Składniki na około 12 muffinek:
  • 60 g masła
  • 200 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 100 g cukru
  • 1/4 łyżeczki soli
  • sok z jednej cytryny
  • skórka starta z jednej cytryny
  • 170 ml mleka
  • 1 duże jajko
  • maliny mrożone lub świeże

Sprzęt jaki zgromadziłam na wykonanie muffinek prezentuje się następująco:
Blacha i papierki, z których pewnie szybko nie skorzystam...


Silikonowe foremki z IKEI:


Silikonowe foremki z Lidla, mój faworyt, tak miękkie i plastyczne, że bez problemu można wyciągnąć ciasteczko:


Wykonanie:

1. Cytrynę wyparzamy wrzątkiem i pozbawiamy ją ubranka, czyli ścieramy skórkę na tarce.



2. Masło rozpuszczamy i pozostawiamy do ostygnięcia.

3. Do dużej miski wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól i skórkę z cytryny. Całość mieszamy łyżką w celu wymieszania składników.


4. Do szklanki postawionej na wadze wyciskamy sok z cytryny i dopełniamy mlekiem do 200 ml. Mi wyszło 30 ml soku, czyli dodałam 170 ml mleka.


5. Całość wlewamy do drugiej miski, dodajemy rozpuszczone i ostudzone mleko i roztrzepane jajko. Całość mieszamy łyżką.



6. Do miski z suchymi składnikami wlewamy mokre i całość mieszamy łyżką do wymieszania składników. Ciasto jest gęste i wcale nie ma jednolitej konsystencji. Zdarzać się mogą grudki.



7. Nakładamy po łyżce ciasta w foremki.


8. W ciasto utykamy maliny.



9. Maliny przykrywamy łyżką ciasta. Foremka powinna być zapełniona mniej więcej do 3/4 wysokości.


10. Muffinki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 25 minut.




11. Muffinki pozostawiamy w foremkach do ostygnięcia, bo są bardzo miękkie. Po ostygnięciu wyciągamy z foremek i ozdabiamy. Ja wybrałam bitą śmietanę i maliny na wierzch, ale szybko z Mateuszkiem doszliśmy do wniosku, że najlepsze są te bez ,,wspomagaczy" i jedliśmy je jak Daria stworzyła.








SMACZNEGO!!!





Mateuszku, dlatego, bo kocham:



A muffinki od dziś będą się jeszcze pojawiać na moim blogu, w różnych odsłonach oczywiście ;)












4 komentarze:

  1. Polecam bloga www.mojewypieki.com . Z Dorotą nie powinnaś mieć takich wpadek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Upieklam wczoraj muffinki, przepis b dobry i smak dobry i pulchne,nie mialam mrozonych owocow a ochota naszla,wlozylam kawalki jablek Tez dobre ISIA

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekie rogaliki z Twojego przepisu,a dzis zrobilam muffinki Twoje przepisy sa dla mnie duza pomoca DZieki

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajny serwis. zajrzałam tu przypadkiem, ale chyba będę
    częściej odwiedzać. pozdrawiam

    My web-site :: reklama

    OdpowiedzUsuń

Gotowanie z miłości © 2014