piątek, 11 stycznia 2013

Spaghetti carbonara

piątek, 11 stycznia 2013

Mam smaka na makaron!


Utrzymuje mi się to drugi tydzień, wcinam makaron i lubię to! Jako mała dziewczynka (teraz zresztą też) zawsze wpadałam do kuchni i wyjadałam makaron ugotowany na obiad (znaczy się teraz duża, a też podjadam). Makaron jest wyjątkowy. Makaron, jego smak i różne kształty, dają wiele możliwości w kuchni. On pasuje praktycznie do wszystkiego. Kompozycji z makaronami jest nie do wyczerpania. Po prostu wchodzę do sklepu i mam od razu wizję, który makaron z jaką potrawą chciałabym zobaczyć. To jest sztuka, łączenie kolorów, magia na talerzu, współgranie smaków, barw i kształtów. Jaki dziś wybieramy?



Zaczęło się dwa tygodnie temu w weekend właśnie od carbonary, ale nie tej co dziś na blogu. Ta sprzed dwóch tygodni do jedzenia się nie nadawała. Oczywiście przepis z internetu, przeczesałam kilka blogów i wyciągnęłam przed nawias części wspólne, czyli takie must be w spaghetti carbonara. Od razu wiedziałam, że moja będzie z szynką, a nie z boczkiem, bo boczuś jest bombowy, kalorycznie. I jeszcze marzyłam by była z makaronem zawiązanym na kokardkę. Tak, zgadza się, dzisiejszy wybór padł na farfalle:




Tak wyobrażałam sobie moją carbonarę. Naczytałam się przepisów i przystąpiłam do gotowania. Śmietana gęsta 30-36 %, starty ser dodać do całości, srutututu! Jak można tak gęstą i kaloryczną śmietanę dodać do makaronu, przecież ta śmietana nie chciała mi wyjść z kubka! A jak do tego dodałam ser, to wyszedł omlet a nie sos! Mat po powrocie z pracy zjadł mój eksperyment, po czym wchodzi do pokoju ze słowami: Dobre było! A co to było? Jeszcze na gorąco można było coś z tym zrobić, ale jak to ostygło, to w koszu wylądowało. Mocno rozgoryczona i zawiedziona nie poddałam się. W kolejny weekend poszłam do sklepu i bez przepisów kupiłam sama składniki według własnego uznania i zrobiłam pyszne spaghetti carbonara. Kupiłam śmietanę 18%, też gęsta, ale dała się ładnie rozprowadzić na patelni, a po makaronie lekko spływała, a była puszysta również. Ser dodałam na koniec, na talerzu posypałam nim sos, też się rozpuścił, a sos przez to się nie skleił. Odtąd zostawiam śmietanę wysokoprocentową na kremy do ciast i bitą śmietanę do lodów. 
Zapraszam na moją wersję spaghetti carbonara, bo ja po prostu i prosto z mostu:

   

Składniki:
  • szynka
  • makaron farfalle
  • śmietana 18%
  • jajko
  • szczypiorek
  • oregano
  • rozmaryn
  • mozzarella
  • ząbek czosnku
  • bazylia
  • olej do smażenia

Wykonanie:

1. Makaron kokardki gotujemy al dente w osolonej wodzie.


2. Szyneczkę kroimy na małe kawałeczki i podsmażamy.


3. Do śmietany dodajemy jajko i mieszamy razem do uzyskania jednolitej konsystencji.

4. Do szyneczki dodajemy śmietanę z jajkiem i całość dusimy na malutkim ogniu, by nie utworzyły się grudki. Całość doprawiamy oregano, rozmarynem i wyciskamy przez praskę ząbek czosnku.


5. Do smaku dodajemy pietruszkę albo szczypiorek drobniutko pokrojony.


6. Makaron nakładamy na talerz, na makaron sos, całość posypujemy serem i wtykamy listek bazylii do dekoracji.



 


SMACZNEGO!!!



To się nazywa gotowanie z miłości!
A ja się dopiero rozkręcam ;0)



po prostu ;)

5 komentarzy:

  1. Przede wszystkim czemu nazwałaś przepis "spaghetti" skoro użyłaś makaronu farfalle/kokardki?

    A odnośnie sosu to tego najprawdziwszego sosu nie podgrzewa się i wtedy nie ma ryzyka stworzenia się "omletu" jak Ci się przytrafiło. Składniki sosu (jajka, ser, przyprawy - w oryginalnej włoskiej wersji bez śmietany) miesza się i potem do surowych dodaje gorący świeżo odcedzony makaron i podsmażone mięso (w oryginale pancettę). Podczas mieszania z gorącym makaronem sos jajka w sosie przestają być surowe, ale nie ścinają się jak do omletu czy jajecznicy. Twój sos zapowiada się smacznie mimo, że do prawdziwej carbonary mu trochę brakuje. Polecam wymieszanie makaronu z sosem jeszcze w garnku - to naprawdę robi różnicę w stosunku do wymieszania już na zimnym talerzu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam, makarony. No czasem myślę że bocian sie pomylił że zrzucił mnie w Polsce a nie w słonecznej Italii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za rady, następnym razem wypróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepis nazwany spaghetti, by był łatwiej wyszukiwany dla was. Co opisałam w poście.


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Gotowanie z miłości © 2014